W świecie zarządzania nieruchomościami są rzeczy, które brzmią jak rutyna, tymczasem w praktyce decydują o reputacji i pieniądzach. Jedną z nich jest zdanie: „mamy ubezpieczenie”, wypowiadane z ulgą, jakby samo istnienie dokumentu w segregatorze gwarantowało spokój. Tyle, że rynek, zwłaszcza w obecnej dobie, uczy brutalnie: polisa nie działa dlatego, że została podpisana. Polisa działa dopiero wtedy, gdy została dobrze pomyślana.
Wybuchające elektryczne hulajnogi niszczące elewację, dewastacje klatek po akcjach służb specjalnych, wzrost kosztów usług remontowych i materiałów związany z galopującą inflacją – to tylko kilka z ogromu problemów, jakie obecnie dotykają Zarządców Nieruchomości.
Trudno nie dostrzec podobieństwa do mitologicznego Syzyfa, który co dzień wtacza ogromny kamień na górę, a tuż przy czubku wymyka mu się z rąk i stacza na sam dół zbocza. Wydaje się, że rozwiązanie jest jedno - stoicki spokój – tylko on może nas uratować.
Ubezpieczyciel odpowiada za szkody zaistniałe w mieniu osób trzecich znajdujących się w lokalach mieszkalnych lub użytkowych spowodowane zalaniem przez np. nieszczelne dachy, awarię pionu wodociągowego, nieszczelne złącza płyt budynków. Szkody powstałe wskutek przepięć dotyczą mienia osób trzecich znajdujących się w lokalach mieszkalnych lub użytkowych, a są spowodowane zmianami poziomu napięcia roboczego ponad dopuszczalne granice.
Jak ubezpieczyć budynek wspólnoty mieszkaniowej, aby uzyskać pełne odszkodowanie i nie mieć kłopotów z Ubezpieczycielem? Warto zapoznać się z poradami praktyków.